Akcja zużywania nadmiaru kosmetyków postępuje. Zużyłam 3 kosmetyki i nie dokupiłam nic. Po raz kolejny jestem sobie wdzięczna, że zrezygnowałam z avonu, przez który zawsze wymuszałam potrzebę nabywania kolejnych rzeczy.
Zakupy mogę poczynić tylko w przypadku produktów niezbędnych, czyli do higieny osobistej, gdy są na wyczerpaniu.
A teraz o czymś innym.
Jak połączyć minimalizm z żywieniem, kiedy jeść uwielbiam? Nie wiem co wolę bardziej, gotować czy jeść.
Otóż da się zachować umiar, zaczęłam od robienia zakupów. Kupuję tylko to, czego potrzebuję na teraz lub w niedalekiej przyszłości.
Minimalizm w kuchni według mnie polega na maksymalnym wykorzystaniu tego, co się ma. Jeśli gotuję zupę to warzywa przeznaczam na sałatkę jarzynową. Warzywa są smaczniejsze z rosołu niż z wody. Mięso trafia do naleśników, czyli wychodzą paszteciki lub jak kto woli krokiety.
Oczywiście są produkty, które mogą poleżeć - to te w puszkach, produkty suche.
Produkty, które na stanie są zawsze:
- jajka
- mleko
- masło
- mąka
- zamrożone piersi kurczaka
- ziemniaki
- cebula
- makaron
- coś zielonego, coś na surówkę, najczęściej kapusta pekińska
Dzięki takiej bazie produktów spożywczych zawsze wyjdzie jakiś obiad. Kluski śląskie, lane kluski, kopytka. Kotlety z piersi kurczaka, sałatka gyros, danie gyros. Ziemniaki puree albo podsmażone na chrupiąco ze słodką papryką. Jestem początkującą gospodynią, pomysły rodzą się w miarę potrzeb i tego, co aktualnie jest.
Staram się wykorzystywać jak najwięcej z tego, co zostaje. Dzięki temu ograniczam zużycie prądu. Zdarza się, że obiad wychodzi bez robienia zakupów.
Czasami oglądam programy kulinarne, to dla mnie dobra rozrywka, a przy okazji i nauka. Jednak nie każdy program jest dla mnie i nie każdy mnie rozwija, niektóre mnie po prostu irytują. Programy, gdzie pokazują przyrządzanie ośmiornicy, foie gras i innych rzeczy, do których nie mam dostępu albo takie, które kosztują krocie wkurzają mnie. Bo chciałabym poznać ich smak, ale nie jest to w zasięgu moich możliwości.
Wiesz co najbardziej rozwija kreatywność? Ograniczony budżet. Wtedy wychodzą najciekawsze potrawy.
Jednocześnie gdyby nie hojność mojego taty, który dawał mi każde pieniądze, kiedy zaczynałam gotować dla niego i brata, rozwinęły mnie i dzięki temu gotuję teraz z przyjemnością. Teraz gotuję z tego, co mam, wtedy gotowałam z przepisów, które znalazłam.
Rozwijaj się, twórz, smakuj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz